wtorek, 7 sierpnia 2012

Makatka, czyli Rok Matki i Córki

Tytuł: Makatka
Autor: Katarzyna Grochola, Dorota Szelągowska
Wydawnictwo Literackie, 2011
Ilość stron: 372

Moja ocena: 3/6

Wielką fanką Grocholi nigdy nie byłam i zapewne nigdy nie będę. Po książkę sięgnęłam ze względu na okładkę! Tak wiem, to okropne. Nie kupuję się książek ze względu na okładkę. Kolorowa okładką przyciągnęła mnie jednak jak magnes i omamiła kolorowymi zdjęciami. Miałam nadzieję, że będzie podobna do "Zielonych drzwi", które bardzo mi się spodobały i zostały przeczytane jednym tchem. 
Katarzyna Grochola i Dorota Szelągowska rozmawiają o szczęściu z dostawą do domu, zgniłych kompromisach, ludziach z papieru, o tym jak prewencyjnie docenić, by nie zostać zdrodzanym, oraz o tym, kiedy zaczynają się święta i kiedy kończy się świat...
Co do Makatki mam mieszane uczucia. Z jednej strony lekko się wynudziłam przy niej, nie wciągnęła mnie, nie oczarowała. Z drugiej jednak strony czytałam ją z uśmiechem na twarzy.  To książka o wszystkim i o niczym jednocześnie. Nie ma jednak tragedii, na pewno spodoba się fanom Grocholi. Mi jednak bardziej od tekstów pani Kasi w tej książce spodobało się to co wyszło z pod pióra jej córki: Doroty Szęlągowskiej. Pisze równie lekko jak jej mama, ale też i o wiele zabawniej. Książka sympatyczna, ale bez rewelacji. Nie zapada w pamięć. Dzisiaj ją czytamy, a jutro o niej zapominamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz